Debilne posunięcie Burger Kinga

W skrócie – wyrzucili z fanpage’a prawie 75% fanów.

Dla tych którzy żyją w szafie – norweski oddział Burger Kinga na Facebooku, w związku z niskim poziomem zaangażowania swoich fanów na fanpage’u, zorganizował akcję „Whooper Sellout”. Fani mogli wybrać – zostać z fanpage’m lub zostać permanentnie zbanowanym w zamian za kupon na BigMaca.

Nie wiem czy fiordy im do głowy strzeliły, ale ten pomysł jest jednym z największych strzałów w stopę jakie widziałem w socialu.

Po pierwsze – fanpejdże już dawno przestały być „stronami dla fanów”. Od dawna pełnią funkcję „tablicy ogłoszeniowej”, w której właściciel może informować o swoich promocjach, zniżkach, ofertach specjalnych, a DODATKOWO animować społeczność różnymi sposobami. Wiąże się to z koncepcją stworzenia jednej wielkiej „strony głównej Internetu”, do której Facebookowi najbliżej – wybieramy źródła, które chcemy śledzić, a następnie przeglądamy je.

Po drugie – biorąc pod uwagę to co wyżej napisałem, liczba fanów jest ważna. Im jest ich więcej, tym większy zasięg marketingowy komunikatu.

Po trzecie – efekt psychologiczny. „Lubię to” na Facebooku to zwykły przycisk. Nie podpisujemy w ten sposób wiążącej umowy, nie walczymy o niego latami, nie płacimy za niego pieniędzmi. Tak jak łatwo jest nam stronę polubić, tak nie będziemy mieli sentymentu by się z nią rozstać. Większość osób potraktowało tę ofertę bardziej jako okazję do darmowej wyżerki.

Po czwarte – pozostałe ponad 8000 osób albo 1) nie zobaczyło komunikatu; 2) mają wyraźny powód by śledzić fanpage BK; 3) naprawdę lubią BK; z czego twierdzę, że większość stanowili ci pierwsi.

Twórcy akcji usprawiedliwiają się fatalnym poziomem dyskusji.

Skończyło się tym, że prawdopodobnie norweski Internet skupił się nie na akcji BK, a na tym, że można zdobyć darmowego BigMaca. Do dziś na fanpage’u BK Norge są zapytania jak można dostać darmową kanapkę. 

Co zyskali? Oprócz darmowego rozgłosu w branży (o raczej negatywnym sentymencie) – nie mam pojęcia. Tak jak wcześniej wspomniałem – celem było zostawienie fanów, którzy są aktywni. W praktyce – zostali także Ci, którzy nie zobaczyli komunikatu. Case jest najlepszym dowodem na to, że w socialu o fana trzeba walczyć, a nie spławiać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 5 grudnia 2013 by in Social Media and tagged , , .
%d blogerów lubi to: